, ,

Jacy są Islandczycy ~ moja okolica

piątek, lipca 25, 2014



Wyspę zamieszkuje jedynie około 300 tysięcy Islandczyków oraz 3-4 razy więcej owiec;) Kraj prosperuje tak wspaniale ze względu na turystykę, która rozkwita z roku na rok. Ogrom wspaniałych atrakcji do zwiedzenia przyciąga miłośników przyrody z całego świata.

jacy są Islandczycy 

Narodowym zajęciem jest połów i przetwórstwo ryb, a także uprawa szklarniowa - warzywa, owoce, kawa... Nigdzie nie jadłam tak pysznych pomidorów i ogórków!:) Dzięki polom geotermalnym kraj jest największym producentem bananów w Europie. Również dzięki nim mieszkańcy mają darmową gorącą wodę oraz tanią energię cieplną i elektryczną.

Niemal każdy Islandczyk pracuje, i to bardzo dużo. Wielu z nich swoją karierę zaczyna już w wieku 11 lat. Nie wiem niestety, jak to jest rozwiązane prawnie, ale dzieci można zobaczyć nawet na kasie w sklepie. Według mnie, ogromna podaż pracy po prostu zmusza ich do wzięcia się za robotę... Dodatkową przesłanką jest bardzo wysoki koszt utrzymania na wyspie. Brak kolei i słabe połączenia autobusowe (spowodowane dużymi odległościami między miejscowościami) skłania do posiadania własnego auta. Na ich szczęście - mają tanie paliwo. Nie ma sensu przeliczać kosztów na złotówki. Zawsze liczę, ile mogę kupić tutaj za godzinę pracy, a ile w PL. No i wychodzi mi, że:
  • pracując w czasie studiów za PLNy mogłam kupić niecałe 1,5 litra paliwa za godzinę pracy,
  • w IS mogę kupić spokojnie 4 litry paliwa za godzinę pracy... A wiadomo, że Islandczyk zarabia wiele więcej...
Jeśli już mowa o pieniądzach, to muszę Wam pokazać, jak wyglądają banknoty i monety. Ciężko jest do nich przywyknąć. Zabawnie wyglądamy, gdy w sklepie musimy zapłacić np. 1579 koron. Zaczyna się paniczne przebieranie w portfelu;P


W kolekcji brakuje jeszcze 2 i 10 tysięcy:) Jedna korona jest warta około 2,6-2,7 grosza. Za 1000 koron (26 zł) turyści kupują duże piwo w moim Hotelu;) A w sklepie można je dostać za około 300 kr.


Na polskich złotówkach i groszach mamy orła, zaś wyspiarze wolą owoce morza:D Jeśli kogoś szczególnie zainteresują wizerunki rybek i kraba na koronach, to zapraszam na stronę Narodowego Banku Islandii: KLIK

Charakteryzując ten naród muszę też wspomnieć o ich nazwiskach. W tym przypadku są bardzo oryginalni! Rzadkością jest dziedziczenie nazwiska po przodkach. Najczęściej dostaje się je po ojcu - od jego imienia. Przykładowo: córka Sigurjona będzie się nazywała Sif Sigurjonsdottir, zaś syn Rafna - Ingvar Rafnsson. Dla większego urozmaicenia większość z nich ma też drugie imię. Tak w ogóle, to piękne są te imiona^^ Unnur, Berglind, Thea, Freydis, Ivar, Solvi... Więcej? KLIK

W poprzednim wpisie wspomniałam, iż są dumni ze swego pochodzenia. Z tego powodu bronią się przed napływem nadmiaru produktów kultury zagranicznej. Nie udaje im się głównie w przypadku aut - większość sprowadzana z USA - wspaniałe 4x4 z automatyczną skrzynią biegów <3

Ale moim zamierzeniem było powiedzieć o produktach z Polski! Otóż chodzi mi o wafelki Prince Polo (tutaj smakują niebo lepiej! chociaż wszystkie pochodzą z cieszyńskiej fabryki) oraz polską siłę roboczą... Polacy są największą mniejszością narodową na wyspie. I jak wszędzie na świecie, większość pracowników dostaje się tutaj poprzez wtyki w danym miejscu - każdy wciska swoich znajomych.

Chciałabym jeszcze dodać kilka słów o młodzieży... W moich oczach to banda szaleńców. Bawią się dość rzadko, ale jak już zaczną, to chowaj się, kto może... Jak to młodzież, gdzieś muszą rozładować nadwyżkę energii. A okazji w sezonie letnim jest mnóstwo. Każdego tygodnia odbywają się jakieś koncerty, festiwale. A że kraj jest niewielki, to można wyskoczyć na imprezę w każdej chwili. Największą z nich jest sierpniowy festiwal na wyspie Heimaey, trwający 3 dni.

PS. Świetna islandzka muza do auta! Ten DJ nadaje się do kabaretu:P

Pyszny cydr o smaku truskawkowo-limonkowym. Kiedy będzie miał swoją premierę w PL?...

moja okolica

To na razie tyle o Islandczykach. Nic więcej nie jestem w stanie już wysupłać z mojej głowy;) Nadszedł czas na wirtualne zwiedzanie okolicy. Spacer z koleżanką rozpoczął się w pięknym momencie po lunchu, gdy słonko przygrzewało i zapowiadało się na upalny dzień.
Mimo dużej wietrzności było bardzo ciepło, jednak w miarę oddalania się od domu, temperatura spadała;) Na szczęście byłyśmy zaopatrzone z cieplejsze ciuchy.
W najbliższym czasie, gdy będzie lepsza pogoda, wybierzemy się nad wodospad - maksymalnie mnie zaczarował. A gdy podeszłyśmy bliżej... Magic!

Jak we Władcy Pierścieni, a nawet lepiej!^^ 

Oczywiście wraz ze spadkiem temperatury, narastała warstwa ubrań, które miałam na sobie;)
Kalosze to pierwsza rzecz, o której pomyślałam podczas pakowania:D

I na koniec chcę Wam pokazać uroczą "kaczuszkę", która chadzała ostatnio po naszym ogródku... [Wiem, że moja wiedza ornitologiczna powala na kolana;)]

Tyle na dziś, proszę o odzew! Mam jeszcze hot newsa - wracam 5 września:) Pozdrawiam, ściskam, całuję:)


MOGĄ CI SIĘ SPODOBAĆ

2 komentarze

Napisz do mnie

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

INSTAGRAM