O walce z nałogiem

poniedziałek, marca 28, 2016


NAŁOGI - słowo, które wywołuje we mnie dreszcze... Ma taki negatywny oddźwięk. Przez nie ludzie tracą zdrowie, życie, godność, majątek, rodzinę, przyjaciół, szacunek innych oraz do siebie samego. Co ciekawe, wszystko, co uzależnia jest wynalazkiem ludzkim, doprowadzającym do zguby. Ciężko pracujemy, zarabiamy te pieniądze, a następnie odmawiamy sobie spełniania marzeń na rzecz papierosów, wódki, ruletki, skręta co wieczór...  Dlaczego ludzie tak bardzo lubią autodestrukcję?... 

Ten wstęp napisałam równo dwa miesiące temu, ale tekst musiał poczekać na odpowiedni moment do publikacji. Musiał dojrzeć, przeleżeć jak wino lub bigos;) Musiałam go wstrzymać ze względu na podejrzenie o hipokryzję - bo w tamtym czasie byłam w szponach nałogu! Traciłam głowę dla kilku chwil przyjemności. Na szczęście w końcu ocknęłam się i postanowiłam z tym skończyć, zrobić sobie przerwę. A akurat w tym czasie zaczynał się Wielki Post - idealna okazja na walkę ze złymi nawykami.

I chociaż Post się skończył w Niedzielę Wielkanocną, to postanowiłam kontynuować moją próbę, bo widzę mnóstwo plusów odstawienia tego strasznego, pochłaniającego mnie do reszty nałogu... którym są SŁODYCZE...

Mój nałóg

Znacie kawałek Golec uOrkiestra "Słodycze"?

Gdy widzę słodycze, to kwiczę,
A oczy mi świecą jak znicze, 
Lecz dobrze o tym wiesz,
Że połknąłbym jak zwierz,
Co tylko, co tylko tylko chcesz 

I to właśnie jest kawałek o mnie... W najgorszym przypadku mogłam nie jeść nic normalnego przez cały dzień, a tylko słodycze. I to właśnie działo się w Islandii, bo w hotelu mamy mnóstwo różnorodnych łakoci i można brać, co się chce... W najlepszym przypadku jadłam je po posiłkach. Ale wtedy i tak cierpiałam, bo szybko przybywało mi kilogramów... No dobra, 3 kg w ciągu miesiąca to może nie koniec świata, ale od razu było je widać;) W sumie już od pierwszego dnia tego nieposkromionego obżarstwa czułam się GRUBA, w lustrzanym odbiciu widziałam wielkiego wieloryba. Straszny stan. Nie polecam...

Co lubię? Przede wszystkim czekoladę - jej cudowny zapach, niesamowity smak, różnorodność zastosowania, batony, tabliczki, ciasteczka, kremy... W moim łakomstwie jestem wybredna i nie jem wszystkiego, co się nawinie. Ale jeśli coś mi posmakuje to przepadłam, mogę jeść i jeść, aż poczuję się pełna, aż opróżnię opakowanie, aż ktoś mnie przyłapie i rzuci komentarz... Więc czasami trzeba było się ukrywać...

Skąd to uzależnienie się wzięło

Dlaczego je jem, wżeram, pochłaniam? Nie dlatego, że mam depresję, czuję się odrzucona przez społeczeństwo, czy gorsza, czy inna... Słodycze są sposobem na umilenie czasu, są najlepszą nagrodą. Wiem, że to skojarzenie pochodzi z dzieciństwa., bo w moim domu kiedyś słodkości były rzadkością. Dostawało się je, gdy się zasłużyło lub gdy mama wracała z wielkiej wyprawy do miasta, a na jej powrót z prezentami się czekało jak na Gwiazdkę... Myślę, że to jest błąd wychowawczy, oczywiście niecelowy. Moja siostra trzyma łakocie na wierzchu i dzieci sięgają po nie, gdy tylko mają ochotę, i nie zauważyłam u nich nagłych fal łakomstwa. Chyba też tak będę kiedyś postępować:)

O mojej walce z nałogiem

Takich bojów stoczyłam już kilka. Zawsze odczuwałam nagły silny impuls, który kazał mi przestać. Ostatnia próba odbyła się jesienią. Postanowiłam sprawdzić własną wolę, czy jest silna. I po jednym dniu byłam tak dumna z siebie, i taka szczęśliwa, i tak wierzyłam w efekty, że nawet patrząc w lustro widziałam szczupłą ekstra laskę! A dzień wcześniej rozlanego wieloryba;) Ciągnęłam dalej ten odwyk, i mimo wielokrotnych i zmasowanych pokus, dałam radę wytrzymać całe 3 tygodnie. Później tylko próbowałam skubnąć co nieco. I stwierdzałam, że jeden kęs mi wystarczy. Pięknie! Sukces!

W grudniu i styczniu słodycze jadłam umiarkowanie, bo przecież wszystko jest dla ludzi. I czułam się z tym szczęśliwa. Dodatkowy plus? Jakieś 3 kilo mniej - w końcu doszłam do mojej wymarzonej wagi 59 kg!

Ale, zapytacie, PO CO walczyć z czymś, co tak bardzo się lubi / kocha. Niby się lubi, ale jednocześnie ma się świadomość, że to jest złe. Gdy się tak myśli, to nie należy się poddawać. I zależnie od tego, jakie mamy motywacje i powody do zaprzestania - jak najbardziej warto! Zawsze motywacja powinna płynąć od nas samych, a nie od kogoś z zewnątrz. Gdy chłopak mówił, że mogłabym schudnąć, to ja jadłam więcej. Nie będzie mi nikt mówił, co mam robić! Musiałam sama tego pragnąć.

Krótkie historie z nałogami w tle

Jeśli chodzi o nałogi, to jestem absolutnie nietolerancyjna. Zwalczam, tępię, nie rozumiem. Uważam, że ludzie uzależnieni są słabi - bo się poddali. Taki człowiek nie wzbudzi mojego podziwu, nie zasługuje na aprobatę, Jestem zbyt surowa? W życiu już się napatrzyłam na zgubne efekty uzależnień.

#PAPIEROSY

Nienawidzę cholerstwa z całego serca. Gardzę, obrzydzam się, nie rozumiem jak komuś to może smakować. Przecież to tak śmierdzi! I człowiek sam śmierdzi, cały! Ubrania, włosy, ręce, a o oddechu nie wspomnę... 

Nie palę, nie paliłam. Kiedyś spróbowałam. Bo nie spróbować i mówić, że się nie lubi jest oszustwem, czyż nie? To były czasy gimnazjum, spuszczona ze smyczy spędzałam cały wolny czas z "przyjaciółmi" na boisku do kosza. Jeden chłopak palił nałogowo. Namówił mnie, ale nie smakowało. Różniej ów chłopak złamał mi serce, więc w akcie rozpaczy spaliłam cichaczem w domu pół papierosa (aż!). Skończyło się kacem i ogromnymi wyrzutami sumienia ;) 

I do dziś nie rozumiem dlaczego i po co ludzie palą. "Bo lubię" - najgłupsze wytłumaczenie na świecie... A już nie wspomnę o "bo na coś trzeba umrzeć"...

#ALKOHOL

Od piwa też łatwo jest się uzależnić. Znam wielu ludzi, którzy co wieczór "dla rozluźnienia" piją jedno czy dwa piwka. Ale ja pytam PO CO? To jest 6-7 złotych dziennie, co miesięcznie da około 200 zł! Trzy razy pójdziesz na fajną randkę (kino lub kolacja), kupisz sobie ulubione perfumy, przelecisz się paralotnią a do tego dorzucą nagranie video z relacją. Tracisz wiele świetnych przygód co miesiąc!

Poza tym nie muszę mówić, jak bardzo alkoholizm wyniszcza człowieka, upadla oraz izoluje od otoczenia - wiele ludzi na tym cierpi, a zwłaszcza najbliżsi.

#HAZARD

Kasyno, poker, automaty, zakłady sportowe, a nawet Lotto. Gdy wyciągasz pieniądze, skąd się da, wyprzedajesz majątek, oszukujesz, zapożyczasz się - to jest złe, i trzeba jak najszybciej przestać. 

Całe szczęście nie miałam z tym bezpośrednio do czynienia. No może odrobinkę - mój tato prawie codziennie stawia w Lotto od 5 do 20 zł. Ale to jest jego jedyne uzależnienie. i to takie małe, które wszyscy akceptujemy.


Jest oczywiście jeszcze wiele innych okropnych nałogów, z którymi na szczęście również nie miałam styczności - narkotyki, internet, pornografia, gry, seks i tak dalej.

Jak jest obecnie

Trochę czuję, że oszukuję system, bo nie wykluczyłam całkowicie cukru z mojego życia. Lubię do owsianki dodać jogurt truskawkowy i dosypać muesli z małymi kuleczkami czekoladowymi, tosta posmarować masłem orzechowym i dżemem malinowym, posłodzę herbatę lub kawę. Gdybym tego wszystkiego się pozbyła - to dopiero by był level advanced w mojej przygodzie... I chyba kiedyś muszę tego spróbować! Bo warto przekraczać swoje granice. A dodatkowo znowu spadła mi waga do poziomu ukochanych 58 kilogramów :) I mam cel ją utrzymać.

Jeśli macie jakieś nałogi, które utrudniają Wam życie, walczcie z nimi. Jeśli czujecie, że to ten czas, odpowiedni moment na powiedzenie STOP, zbuntujcie się. Bo siła, jaka w nas drzemie jest ogromna i nieraz zaskakuje! 

Życzę wytrwałości i konsekwencji w dążeniu do celu! :)

Ściskam!

Wasza
szczupła i szczęśliwa
PS. Dawniej moim postanowieniem było korzystanie jedynie z własnych zdjęć, czego nadal pragnę, jednak do kategorii "Moim zdaniem" nie nadaje się raczej żadne z mojej przyrodniczej kolekcji;) Muszę poszerzyć zbiory o inne kategorie, a tymczasem za zdjęcia wykorzystane dziś dziękuję gorąco Natalii Sławek z Jest Rudo i jej darmowemu bankowi :)

MOGĄ CI SIĘ SPODOBAĆ

0 komentarze

Napisz do mnie

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

INSTAGRAM