, ,

Islandzka historia Kamila, który nie piszczy na widok wielorybów

poniedziałek, października 31, 2016

gejzery, Islandia
Chcę Wam przedstawić Kamila, który ma już za sobą swoją islandzką historię. Jeśli ktoś nie czytał jeszcze, jak to wyglądało u mnie, to zapraszam na krótką opowieść. Może nasze historie zmotywują Ciebie do zmiany w życiu?

Pewnego kolejnego dnia w pracy na jednej z polskich stacji paliw Kamil stwierdził, że nie tego chciał od życia. Najniższa krajowa i brak perspektyw, a już za rok miał go dostąpić zaszczyt zostania świadkiem u brata na ślubie. Wtedy to wpadł na genialny pomysł wyjazdu za granicę! 
Tylko dokąd?
Internety szybko wyjaśniły sprawę, że kierunek północny będzie najbardziej dochodowy. Że właśnie Islandia!

Poszukiwanie pracy

Idąc tym tropem, znalazł w sieci najbardziej pomocny i najbogatszy w informacje blog o Islandii – Panidorcia J Szybko ogarnął wszystkie islandzkie wpisy i za moją radą postanowił uderzyć w branżę hotelarską.

Ale było już bardzo późno, bo w lutym są małe szanse na znalezienie pracy w sezonie (czyli od maja lub czerwca). Bardzo mu zależało na wyjeździe, dlatego wysłał około 60 maili do różnych hoteli i guesthouse’ów, które mu się spodobały. 
Dostał wiele odpowiedzi odmownych, jednak trafiła się ta jedna właściwa, że to właśnie jego potrzebują, oferują mieszkanie i wyżywienie na miejscu. I w dodatku w przepięknej okolicy jeziora Myvatn, niedaleko miasteczka Husavik. Strzał w 10!
góra w Viku, Islandia

Przygotowania i koszty

Lecąc na Islandię Kamil zrobił klasyczny błąd niemal każdego podróżującego, zabrał zbyt wiele niepotrzebnych rzeczy, zapominając o najpotrzebniejszych. Ja tak właśnie mam, nawet po kilku latach latania.

Jakie popełnił błędy? Zabrał za dużo ubrań, co zajęło zbyt wiele cennego miejsca w bagażu, oraz zbyt dużo gadżetów elektronicznych, które w ogóle mu się nie przydały.

Przygotowując się do wyjazdu wydał 1000 złotych, a kolejny tysiąc pochłonęły bilety (w obie strony). Zaś jego koszty życia na miejscu to około 1500 zł miesięcznie, co na skalę Islandii jest niewiele: 45000 koron za mieszkanie (15 tys. dokładał mu szef) plus 15000 za Internet i auto.

Warto dodać, że średnio w tej branży zarobić można około 220-280 tys. koron miesięcznie (6,6-8,4 tys.zł).

Cenne porady dotyczące wyjazdu na Islandię

  • nie bierz ubrań typowo zimowych, potrzebna będzie kurtka chroniąca od deszczu i wiatru, czapka, szalik i rękawiczki
  • spakuj maszynkę elektryczną do golenia, wyprawy do sklepu często są „od święta” z racji ogromnych odległości między miejscowościami
  • weź jakiś zapas jedzenia, papierosów i alkoholu (wszystko to jest przerażająco drogie) – dodam od siebie, że po miesiącu spędzonym na wyspie z ogromną przyjemnością zajadam konserwę mięsną lub polską zupkę chińską ;)
  • niezbędne są dobre buty – najlepiej trekkingowe do spacerów po okolicy i wygodne obuwie do pracy, kalosze też się przydadzą (dziewczyny, błagam, żadnych szpilek, koturn, sandałków!)
  • zaopatrz się w podstawowe lekarstwa

Praca w hotelu

Kamil pracował przez 8 godzin na zmianie wieczornej, przy kolacji. To znaczy przygotowanie sali dla gości i organizacja bufetu z daniami dla 60-90 osób. Zazwyczaj przyjeżdżały grupy zorganizowane, które obsługuje się szybko i sprawnie. Od gości należało jeszcze zebrać zamówienia na napoje, później zabrać talerze, podać kawę, posprzątać i przygotować salę na śniadanie.

Poza tym zdarzyło mu się kilka razy obsługiwać na śniadaniu oraz pracować na zewnątrz, wokół guesthouse’u – przy pieleniu, koszeniu, malowaniu czy grabieniu. Wszystkie dodatkowe zajęcia były wliczone w nadgodziny – Islandczycy są nadzwyczaj uczciwi w tym obszarze.
islandzki wrzos, wrzos, Islandia

Wrażenia dotyczące kraju i ludzi

Ogromne wrażenie robi oczywiście islandzka natura, kształt terenu, surowy krajobraz. Jałowe pola pokryte pyłem wulkanicznym kontrastują z wielkimi połaciami jaskrawozielonych łąk. A to tego niezwykłe zjawisko dnia polarnego!

Dość szokującą rzeczą dla każdego, kto po raz pierwszy przyjeżdża na Islandię, są duże odległości między miejscowościami, a pomiędzy nimi pustka! Żadnego sklepu, żadnej stacji paliw. Wszędzie daleko. A jak już się uda gdzieś wybrać, to kolejny szok – ceny! Wszystko bardzo drogie, średnio 3-4 razy jak w Polsce. Tylko paliwo mniej więcej podobnie…

Jeśli chodzi o Islandczyków, to mamy podobne spostrzeżenia – dość leniwi, powolni, na luzie, trochę zbyt często zmieniają zdanie. Nigdzie się nie śpieszą, dlatego zapominają o wielu rzeczach, które należało zrobić… Jednak chętnie podejmują rozmowę, są otwarci i uprzejmi, no i uczciwi.

Turystycznie

Kamil miał sporo wolnego czasu i po pewnym czasie też auto do dyspozycji, dlatego zwiedził całą swoją okolicę. I bardzo poleca wodospad Godafoss, kanion Asbyrgi, oraz cały wspaniały obszar jeziora Myvatn, którego dokładne poznanie spokojnie zajmuje kilka dni! To miejsce ma jednak złą sławę, jest lęgowiskiem okropnie natrętnych muszek, które lubią wciskać się do uszu, nosa, ust, więc moskitiera jest tu niezbędna.

Jedną z największych atrakcji turystycznych kraju jest oglądanie wielorybów z pokładu łodzi. Sama chętnie bym się wybrała (bo mam darmowe wejściówki, a płacić za to 40 euro to lekka przesada), jednak Kamil szczerze nie poleca. Zobaczył tylko kawałek grzbietu wieloryba, a cały urok zjawiska zepsuły podniecone okrzyki towarzyszących mu turystów…
konie islandzkie, kuce islandzkie, konie, Islandia

Kamil bardzo miło wspomina te cztery miesiące spędzone w Islandii, jednak póki co, to nie planuje tu powrotu, twierdząc, że nie cierpi odludzia ;) No i ta tęsknota za rodziną, znajomymi oraz ciepłym polskim klimatem… Doskonale to rozumiem!

Kilka słów od Kamila, który nie piszczy na widok wielorybów (sorry za te porównanie, ale wydaje mi się przezabawne i intrygujące ;)

Czy Islandia zmieniła coś w moim życiu? Oczywiście, przede wszystkim nauczyła mnie kontaktu z bliskimi i utrzymywania go jak najczęściej. Zdrowszego życia, od powrotu staram się jeść zdrowo. Jedzenie na Islandii mi niezbyt smakowało, więc sam sobie gotowałem. Nauczyłem się też trzymać spokój w sobie.
Ale co najważniejsze, to uświadomiłem sobie, że jeśli masz cel i do niego dążysz to nie ma rzeczy niemożliwych. Wystarczy bardzo chcieć.
Więc życzę wszystkim siły i wytrwałości w walce o wasze cele!

PS. Zdjęcia są czasoumilaczem, dającym chwilę wytchnienia dla wzroku i pochodzą z mojego archiwum :)



MOGĄ CI SIĘ SPODOBAĆ

0 komentarze

Napisz do mnie

Nazwa

Adres e-mail *

Wiadomość *

INSTAGRAM