Jak wycisnąć maksimum ze studiów, czyli kilka rzeczy których dziś bardzo żałuję

środa, listopada 30, 2016

Notatki, pani dorcia, jestrudo, studia

Ścieżka mojej edukacji jest dla mnie drogą wielu błędów i pomyłek. Decyzje o wyborze szkoły średniej i wyższej podjęłam samodzielnie, z naprawdę (dziś dla mnie) głupich i bezsensownych powodów. I jest to temat, który mnie szczerze boli, bo nie zdawałam sobie wtedy sprawy, że marnuję swój potencjał (głęboko drzemiący) i pozwalałam mu zapadać w jeszcze głębszą drzemkę...

Uważam, że wybór każdej szkoły powinien być dobrze przemyślany pod kątem naszych zdolności, zainteresowań i wyobrażenia przyszłości. Rozumiem, że w wieku 13 lat trudno jest wiedzieć, co się będzie robiło za 10-15 lat, jednak wiemy już dobrze w jakich przedmiotach nauka idzie nam najlepiej. I tym należy się kierować. Do dziś żałuję, że nie poszłam za swoją pasją do matematyki...

Erasmus, czyli przygoda życia

Każdy chyba wie, o co chodzi z programem Erasmus? Jeśli nie, już wyjaśniam. Można wyjechać na pół roku lub rok do innego kraju, aby tam kontynuować naukę. Plusy wyjazdu są ogromne, poznajemy mnóstwo ludzi, poznajemy inny język i kulturę, nabywamy wspaniałych doświadczeń, uczymy się radzić w różnych sytuacjach. Nie znam osoby, która by żałowała wyjazdu...

Ja po latach żałuję, że nie wyjechałam. Brak mi było odwagi, a mój ówczesny chłopak stanowczo mi oznajmił, że nasz związek nie przetrwa. Zdawałam sobie z tego sprawę i zbyt mocno mi zależało. Szkoda. Dziś strasznie żałuję, że jednak nie zrealizowałam tej możliwości. Mogłam przynajmniej pójść na test kwalifikacyjny. Bym wiedziała, czy mam jakieś szanse. A to już by była jakaś wiedza :)

I tak, wiem, że mam jeszcze szansę skorzystać z programu, bo jest dla osób do trzydziestki. Jednak nie jest to w mojej obecnej sytuacji wykonalne. (Ciągle jakieś wymówki i przeszkody?!)

koła naukowe, czyli poznaj swoją moc

notatki, panidorcia, jestrudo, studia
Aż mi ręka drży, jak o tym myślę. Kolejna ogromna stracona szansa na rozwój! Żałowałam swojego czasu? Nie chciało mi się dojeżdżać na dodatkowe zajęcia lub przestawiać plan, aby dopasować grafik? Bałam się?

Nie wiem, co bardziej mną kierowało, że przez 5 lat nie udało mi się zdobyć na zapisanie do jakiegokolwiek koła naukowego. Tak, jakiegokolwiek, bo to wciąż był okres, kiedy nie wiedziałam co mnie interesuje (poza liczbami;) I nawet nie pomógł fakt, że dwie osoby mnie zachęcały do dołączenia do swojej organizacji...

I do dziś mam w głowie przypadek mojej koleżanki z grupy, która zapisała się do martwego już koła, z kilkoma znudzonymi osobami. I postanowiła zadziałać i sama wszystko rozkręciła, co pozwoliło jej wyzwolić w sobie dodatkowe pokłady energii i dostała się na staż na uczelni! Jak ja jej tego zazdrościłam! "To powinnam być ja" ;)

samorząd szkolny, czyli wyjdź wreszcie z kąta

No, tutaj to potrzeba już odwagi i przebojowości, czyli czegoś co według innych MAM, a tylko według mnie WCALE NIE... Zawsze byłam jedną z najodważniejszych osób w grupie (30 lub 150 osób), kierowałam zadaniami, decydowałam o ich gotowej formie i prezentacji, więc zupełnie nie rozumiem, skąd ten paraliż przed działalnością na szerszą skalę. Ktoś mi powie?

wolontariat, czyli okaż dobre serce

wolontariat, okaż serce, panidorcia, jestrudo
W szkole średniej koleżanki należały do Szlachetnej Paczki, a wiadomo, że takich programów jest mnóstwo. Pomoc w szpitalach, domach dziecka, nawet w schronisku dla zwierząt. Nie potrafiłam poświęcić tej odrobiny czasu, aby zrobić coś naprawdę dobrego. Jedyne na co się zdobywałam, to kupno produktów do Banku Żywności lub drobne wpłaty na potrzebujące dzieci z różnych fundacji.

To pozwala poczuć się lepiej, ale i uwrażliwia na innych, na krzywdę ludzi i zwierząt, na potrzebę pomocy innym. Ostatecznie więc nie tylko pomagamy innym, ale też sobie. Naprawić siebie, wyzbyć się egoizmu, a nauczyć się empatii.

Czasami nawet przyniesie więcej korzyści dla nas bezpośrednio, np. zgłoszenie się do pomocy przy organizacji Juwenaliów. To dopiero doświadczenie! I ładnie wygląda w cv :)

I wciąż do tej pory popełniam te same błędy, nie wykorzystuję danych mi okazji, nie łapię szans, które gdzieś koło nosa przemykają. Teraz tylko powtarzam swoim młodszym znajomym, świeżo upieczonym studentom, aby korzystali z kół, wyjazdów i uczestniczyli w różnych wydarzeniach. 

Gdzie się podziała moja odwaga i determinacja? Zapadła w sen zimowy, a raczej w wieloletnią hibernację...

A Ty, znasz to uczucie? Potrafisz mi coś doradzić? Może też właśnie zaczynasz karierę studenta - nie powtarzaj moich błędów...

PS. Zdjęcia w poście są autorstwa wspaniałej Natalii z jestrudo.pl 

MOGĄ CI SIĘ SPODOBAĆ

0 komentarze

Napisz do mnie

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

INSTAGRAM